• Coaching ADHD
  • Coaching biznesowy
  • Coaching grupowy (dla firm)
  • Coaching kariery
  • Coaching komunikacji
  • Coaching mocnych stron
  • Coaching motywacyjny
  • Coaching odporności psychicznej
  • Coaching pewności siebie
  • Coaching przekonań
  • Coaching relacji
  • Coaching sportowy
  • Coaching życiowy dla par
  • Coaching życiowy indywidualny
  • Doradztwo zawodowe
  • Hipnoterapia
  • Mentoring
  • Mówca motywacyjny
  • Psychodietetyka
  • Psychoterapia
  • Rozwój świadomości
  • Szkolenia biznesowe
  • Szkolenia dla coachów
  • Trener kompetencji miękkich
  • Trener wystąpień publicznych

Ciągle udowadniasz, ile jesteś warta? Jak wyjść z pułapki zasługiwania.

Autor:

Odważ się stworzyć życie, od którego nie chcesz uciekać. Pierwszy krok to początek każdej zmiany.

“Nie jestem pewna, czy jestem wystarczająco dobra”.
“Może po prostu miałam szczęście”
“Muszę udowodnić, że naprawdę zasługuję na to stanowisko”

Brzmi znajomo? Dla wielu kobiet – zwłaszcza tych ambitnych, zaangażowanych i zdolnych – to codzienność. Mimo kompetencji i realnych osiągnięć, nadal czują wewnętrzny przymus udowadniania swojej wartości. Trochę jak gdyby jakiś głos ciągle im sączył do ucha, że nie są dość dobre, aby postawić się w równym szeregu z synonimem sukcesu. Nie mówiąc już o poczuciu się w tym miejscu zwyczajnie komfortowo. I nie chodzi tu o zdrową motywację. Chodzi o głęboko zakorzenioną potrzebę bycia wystarczającą – dla wszystkich, cały czas.
Skąd się to bierze i dlaczego tak mocno objawia się właśnie w sferze zawodowej?

Dziedzictwo systemu, który nie był projektowany z myślą o kobietach.

Rynek pracy przez dekady był tworzony przez mężczyzn i dla mężczyzn. Kobietom przypisywano zato miękkie role społeczne. Kariera zawodowa, czy biznes był nie dla nich i nie o nich. Nawet jeśli pojawiały się w przestrzeniach zawodowych, które nie przewidywały ich obecności, były traktowane gościnnie, częściej z przymrużeniem oka. Awans, czy głos decyzyjny były poza zasięgiem.
Choć sytuacja współcześnie bardzo się zmieniła i kobiety wywalczyły sobie zasłużone prawo do decydowania o swoim rozwoju, utrwalany przez lata schemat nadal daje znać o sobie. Wiele kobiet, nawet dziś, podświadomie czuje, że musi „udowodnić, że zasługuje na miejsce przy stole”. Nie wystarczy być dobrą. Trzeba być najlepszą. I najlepiej jeszcze miłą, niezależnie od tego, ile wysiłku trzeba w to włożyć.

Społeczno-rodzinny trening: bądź skromna, pokorna, grzeczna.

Obiektywnie patrząc, nie bardzo jest się czemu dziwić. Od najmłodszych lat dziewczynki i chłopcy są wychowywani zgoła inaczej. To, co w świecie chłopców jest doceniane i uznawane – przebojowość, własne zdanie, walka o swoje terytorium, u dziewczynek jest przedmiotem zawstydzania:
„Nie chwal się.”
„Nie bądź zbyt pewna siebie.”
„Grzeczne dziewczynki nie zabierają głosu bez pytania.”
Pewność siebie u dziewczynek, a potem u kobiet, często kojarzona jest z arogancją. Byciem pyskatą. Źle wychowaną. I odwrotnie – skromność u kobiet bywa chwalona, nawet jeśli oznacza pomniejszanie własnych osiągnięć.
Z takim bagażem wchodzimy w życie, również w to zawodowe. Uczymy się, że żeby być akceptowaną, trzeba balansować między kompetencją, a „niewychylaniem się”, czyli: pracuj ciężej, ale nie chwal się swoimi sukcesami.

Syndrom oszustki (impostor syndrome).

To zjawisko nie dotyczy wyłącznie kobiet – ale zdecydowanie częściej się u nich pojawia. Kobiety, nawet na wysokich stanowiskach, potrafią kwestionować swoje sukcesy, przypisywać je szczęściu, albo wsparciu innych („to nie ja, to zespół”). Ten wewnętrzny głos powątpiewania pcha do nieustannego udowadniania, że „naprawdę coś potrafię”. Każde kolejne osiągnięcie jest “uzasadniane”, aby nie przypisać sobie zasług. A już na pewno nie w całości. Boimy się, że to zostałoby odebrane przez środowisko jako chwalenie się, nonszalancję lub pychę. A to z kolei generuje chroniczny stres, lęk przed porażką i brak umiejętności świętowania sukcesów.

Pracuj dwa razy ciężej, żeby dostać połowę uznania.

Nie chodzi tylko o wewnętrzne przekonania – chodzi też o realne doświadczenia. W wielu branżach kobiety wciąż są mniej widoczne, mniej słuchane, mniej promowane. Często muszą być lepiej przygotowane, bardziej precyzyjne, bardziej dyspozycyjne – żeby zostać potraktowane na równi.
Dlatego tak wiele z nich czuje, że nie mogą sobie pozwolić na błąd, niedopowiedzenie, słabość. Muszą być perfekcyjne – bo błąd kobiety kosztuje więcej, niż błąd mężczyzny.
Zwłaszcza w biznesie, wiele kobiet ma doświadczenia, że muszą postarać się dwukrotnie bardziej niż mężczyźni, żeby zostać zauważoną, czy docenioną. Takie doświadczenia mam również ja. Na długie lata utkwił mi w pamięci telefon, który odebrałam pewnego poranka. Męski głos powiedział w słuchawce “Kobiety nie mają tu miejsca. Jeśli chcesz zostać, musisz udowodnić, że jesteś tego warta”. I chociaż nigdy później nie doświadczyłam już tego tak dobitnie, to jednak od czasu do czasu, dawano mi odczuć, że poważny biznes to jednak męska domena. Dopóki nie udowodniłam, że w niczym nie ustępuję, a nawet jestem lepsza.

Wewnętrzny krytyk – głos oswojony, ale nieprawdziwy.

Wiele kobiet słyszy w sobie głos, który nieustannie podważa ich wartość:
„Możesz to zrobić lepiej.”
„Mogłaś postarać się bardziej.”
„Dopiero jak osiągniesz X, to zasłużysz na Y.”
Warto sobie uświadomić, że ten wewnętrzny krytyk to nie Ty – to echo doświadczeń, oczekiwań społecznych i starych narracji, a nawet pokoleniowych przekonań. Niezaprzeczalnie potrafi sterować wyborami, podcinać skrzydła i zmuszać do działania z miejsca presji, a nie autentycznej motywacji. Tylko czy można cokolwiek z tym zrobić?
Oto kilka prostych wskazówek, które pomogą ci przyjąć inną niż dotychczas perspektywę:

  • Zacznij zauważać własne osiągnięcia.
    Gdy zrealizujesz jakiś cel, lub osiągniesz to, co miałaś w planach, zamiast błyskawicznie stawiać przed sobą kolejne zadanie – zatrzymaj się na chwilę. Daj sobie czas na refleksję, co osiągnęłaś i jakim nakładem. Przyjmij za punkt widzenia nie tylko metę, ale również drogę. Bądź jak najbardziej obiektywna. Spójrz na siebie z perspektywy kogoś innego, kto podziwia ciebie i twoją pracę;
  • Zmień narrację.
    Zamiast się zastanawiać, ile jeszcze musisz z siebie dać, aby zasłużyć, powiedz sobie “Już się nadaję. Dlatego tu jestem”. Wypisz swoje kompetencje, które pozwoliły właśnie Tobie, a nie innym, znaleźć się w miejscu, w którym teraz jesteś. Zrób to rzetelnie i szczegółowo, niczego nie pomijając, nawet jeżeli uznasz, że coś miało niewielkie znaczenie. Pamiętaj, że coś co dla ciebie jest błahostką, może być czymś wielkim w oczach kogoś innego.
  • Mów o swoich sukcesach.
    Nawet jeśli przychodzi Ci to z trudem (lub zwłaszcza), ćwicz mówienie o swoich osiągnięciach i o tym, co robisz dobrze. Bez przepraszania. To nie arogancja, czy brak skromności. To świadomość swojej wartości.
  • Nie bój się stawiać swoich granic.
    Nie musisz się zgadzać na wszystko, czego oczekują inni. Paradoksalnie, nie zawsze szacunek idzie w parze ustępliwością. Odmowa to potężne narzędzie, którego możesz używać do budowania swojej siły.
  • Rozmawiaj z innymi kobietami.
    Poczucie, że nie jesteś sama z tym doświadczeniem, działa uwalniająco. Wsparcie kobiet w środowisku pracy może być narzędziem do transformowania starych schematów.

Na koniec – najważniejsze: już jesteś wystarczająca. Nie musisz nikomu niczego udowadniać, żeby mieć prawo do bycia słyszaną, szanowaną, wynagradzaną. Twoja wartość nie zależy od liczby godzin pracy, poziomu perfekcji ani od tego, jak bardzo jesteś „sympatyczna”. Możesz być ambitna i ludzka. Mocna i wrażliwa. Skromna i świadoma własnych kompetencji. Nie musisz ani niczego wykluczać, ani niczego wybierać. Twoja wartość nie wymaga dowodów – tylko Twojej zgody, by w nią uwierzyć.

 

Ciekawe artykuły

Wszystkie artykuły