ZN: Co skłoniło Cię do zostania coachem? Czy była to nagła decyzja, czy raczej proces, który rozwijał się w czasie?
Anna: Zostanie coachem nie było nagłą decyzją, raczej procesem, który dojrzewał we mnie przez dłuższy czas. Na początku sama szukałam odpowiedzi i wsparcia w ważnych momentach mojego życia, wtedy odkryłam, jak ogromną wartość ma rozmowa, trafnie zadane pytania i przestrzeń do refleksji.
Ogromny wpływ miała na mnie także moja przygoda w Toastmasters. To tam rozwijałam swoje umiejętności liderskie i wspierałam członków organizacji w ich drodze do rozwoju. Zobaczyłam, jak wiele satysfakcji daje mi towarzyszenie innym w osiąganiu celów i przełamywaniu barier.
Dzięki coachingowi odkryłam również, ile wartości płynie z pracy nad celami i porządkowaniem „puzzli w głowie”. To właśnie te momenty, kiedy sama, a następnie inni dochodzili do swojego „aha!”, uświadomiły mi, jak potężne jest to narzędzie.
ZN: Jakie doświadczenia życiowe lub zawodowe najbardziej wpłynęły na Twoje podejście do coachingu?
Anna: Tak, jak wspomniałam wcześniej, moja własna podróż przez fale, życiowe sztormy i zmierzenie się z mentalnymi kotwicami. Jak każdy z nas doświadczyłam momentów, które wiele mnie nauczyły i później stały się dla mnie wzmocnieniem, a nie mielizną, na której myślałam, że utknęłam.
Zawsze jednak miałam w sobie ten pęd życia i chęć, by chwytać wiatr w żagle mimo wszystko. Pochodzę z rodziny marynistów i moją życiową mantrą jest – ahoj przygodo! Bo przecież my sami, życie i inni ludzie mają w sobie tyle do odkrycia. Dlaczego by z tego nie skorzystać?
Stąd właśnie, z tej pasji do żeglarstwa, morza, wiatru, fal i odkrywania – narodziła się moja marka UkochajSiebie – Chwyć wiatr w żagle. Coaching nauczył mnie, że rozwój to nie samotna wyprawa, ale jest jak rejs, podczas którego odkrywamy na nowo porty własnego ja, a także odwiedzamy te, które wcześniej były w naszym cieniu. Wzajemnie się inspirujemy, wspieramy i czerpiemy siłę z obecności drugiego człowieka.
Dzięki tym doświadczeniom wiem, że w pracy coachingowej nie chodzi tylko o cele i plany. Chodzi o odwagę, autentyczność i spotkanie ze sobą – tak, by każdy mógł poczuć, że naprawdę ma prawo obrać własny kurs i ukochać swoją podróż.
ZN: Czy był moment w Twoim życiu, który możesz nazwać punktem zwrotnym i który doprowadził Cię do miejsca, w którym jesteś dzisiaj jako coach?
Anna: Cennym doświadczeniem i transformującym był dla mnie udział w Regatach Damskich o Bukiet Jeziora Dąbie. To było coś więcej niż sportowa rywalizacja – to był moment, w którym poczułam, że wygrywam z samą sobą. Ze stresem, z niepewnością, z wewnętrznym „nie dam rady” i ogromną paniką.
Nie miałam jakiegoś wielkiego doświadczenia w regatach. Wcześniej pływałam raczej rekreacyjnie. Ale pomyślałam: No dobra. Płynę. W tym roku robię to, czego się boję! Wzięłam udział w szkoleniach teoretyczno-praktycznych i czułam gotowość.
Podczas regat płynęłyśmy łodzią lżejszą od tej ze szkolenia, więc przechyły były wyraźnie większe, że przy robieniu balastu prawie nogi dotykały wody. Odkryłam w sobie w tym momencie coś nowego. Dostałam ogromnego ataku paniki.
Poszłam na chwilę pod pokład dosłownie i metaforycznie. Usiadłam, zamknęłam oczy, wzięłam wdech i wydech. Zresetowałam się. I powiedziałam sobie: „Kobieto, masz swoją markę. Pływasz. Ufasz sobie. No to, kurde… opanuj się i wygraj!
Wyszłam z powrotem na pokład. Dołączyłam do mojej załogi. Płynęłam dalej mimo że za każdym razem, gdy łódź się przechylała, lęk wracał. Ale nie zszedł już ze mną pod pokład. Został na wodzie.
I wtedy przyszedł drugi wyścig. Rozpadał się silny deszcz i zaczęło mocno wiać. Warunki zaczęły robić się coraz trudniejsze. Nie widzę twarzy dziewczyn, tylko słyszę krzyk: „Anka, wygrałyśmy!” Patrzę na taflę wody, przeszył mnie dreszcz emocji (pomieszania niedowierzania, dumy, radości i szoku), łzy spływają po mojej twarzy razem z deszczem. I mówię sobie: „Udało się.” Nie tylko przeżyłam (śmiech), ale WYGRAŁAM i wyścig i z samą sobą!
I wtedy coś we mnie pękło. Poczułam, że wszystkie moje lęki właśnie odpłynęły. Że ja mogę wszystko i nie muszę pytać świata o pozwolenie. Mogę rozwinąć biznes. Zbudować markę. Prowadzić ludzi. Bo chwyciłam wiatr w żagle. Pokonałam własne lęki i blokady. I dziś chciałabym powiedzieć innym: zróbcie to samo!
ZN: Jakie są Twoje osobiste wartości, które przenosisz na pracę z klientami?
Anna: We współpracy coachingowej najważniejsze jest dla mnie stworzenie przestrzeni, w której druga osoba może naprawdę spotkać się ze sobą bez presji, oczekiwań i porównań. Wierzę, że każdy z nas ma w sobie zasoby potrzebne do rozwoju, a rolą coacha jest pomóc je wydobyć, uporządkować i przekuć w działanie.
Widzę siebie jak kapitana, który daje mapę i nadaje kierunek, ale to przede wszystkim podróż coachee. Podczas mentalnego rejsu odwiedza porty swojego „ja”: te dobrze znane i bezpieczne, te, których woli unikać, a także zupełnie nowe, jeszcze nieodkryte. Coaching to nie tylko wewnętrzna praca i realizacja celów dla mnie to prawdziwa przygoda, która pozwala zobaczyć siebie w pełni i złapać wiatr w żagle.
W pracy kieruję się wartościami, które są dla mnie fundamentem. Najważniejsza jest autentyczność – jestem sobą i tworzę przestrzeń, w której druga osoba również może być sobą, bez masek i oczekiwań. Ważna jest dla mnie uważność i empatia, bo to one pozwalają naprawdę słuchać, wychwytywać to, co niewypowiedziane, i zauważać, co dzieje się pomiędzy słowami.
Ogromną wagę przywiązuje do bezpieczeństwa, bo tylko w atmosferze zaufania można się otworzyć i dotykać także trudnych tematów. Istotna jest też odwaga, zachęcam do tego, by robić krok dalej, próbować nowych rozwiązań i sięgać po więcej, niż na początku wydaje się możliwe. Równowaga, bo rozwój nie polega wyłącznie na sukcesach i realizacji celów, ale również na dbaniu o siebie, swoje emocje i wewnętrzny spokój.
Cały proces wspieram optymizmem i lekkością wierzę, że każdą zmianę można przeżywać z radością, energią i humorem. A nade wszystko dbam o partnerskie podejście. W coachingu nie ma hierarchii, płyniemy razem w tej podróży, a ja towarzyszę, nakierowuje i daje narzędzia, ale to coachee prowadzi swoją własną ,,łódź’’ do wyznaczonego przez siebie portu.
ZN: Kto lub co jest Twoją największą inspiracją w pracy coachingowej? Czy masz mentorów lub autorytety, które Cię inspirują?
Anna: Bardzo dużo wyniosłam z udziału w Self Coaching Program u Eli Krokosz, która nie tylko dzieli się wiedzą, ale też daje przestrzeń do głębokiej pracy wewnętrznej. Ogromną inspiracją jest dla mnie także Małgorzata Żukowska i jej szkolenia w ramach „Prosperuj jako coach”. Jej podejście do rozwoju biznesowego w zgodzie z wartościami mocno ze mną rezonuje.
Ale źródło inspiracji nie kończy się na szkoleniach i mentorach. Czerpię ogromną siłę i motywację od moich coachee, kiedy widzę ich procesy, przełomy, momenty „aha”
Inspirują mnie małe, codzienne doświadczenia. Rozmowa z nieznajomym. Cisza w lesie. Kawa o poranku. Bo coaching to nie tylko narzędzie – to uważność na życie.
ZN: Jakie wyzwania napotkałaś na swojej drodze do bycia coachem i jak sobie z nimi poradziłaś?
Anna: Żyjemy w epoce nadmiaru opinii i niedoboru odwagi; porównania i lęk trzymają nas przy kei. Przez lata stałam w „bezpiecznym” porcie, czekając na idealne warunki. Aż sama zaczęłam je stwarzać, jak choćby wspomniany wcześniej udział w regatach.
Przez długi czas moim symbolem była kotwica. I w pewnym momencie moi klienci zaczęli pytać:
„Anka, ale czemu kotwica? Przecież ty mówisz o ruszaniu naprzód, o wietrze w żaglach, o podróży! A kotwica… zatrzymuje”.
I oni mieli rację. To pytanie zaczęło we mnie pracować. Zrozumiałam, że tą kotwicą… to byłam ja sama. A raczej moje wątpliwości i pytania:
W pewnym momencie uświadomiłam sobie też, że nie muszę się porównywać do innych coachów. Nie potrzebuję mieć takiego samego biznesu, wizerunku czy klientów jak oni. Mam swoje własne wyróżniki, swoją historię i wartości i to na nich buduję siebie oraz swój biznes. Dziś, kiedy patrzę w lustro, nie widzę już odbicia innych. Widzę siebie. Mogę ze śmiałością powiedzieć: jestem Anna Jakubczak, kapitan swojego życia. A Ty?
ZN: W jaki sposób sam/a dbasz o swój rozwój osobisty i profesjonalny? Czy korzystasz z coachingu lub mentoringu?
Anna: Zdecydowanie tak! Rozwój to mój styl życia, nie tylko zawód. Dla mnie najlepszym coachingiem jest… żeglarstwo. To właśnie tam na wodzie spotykam się najczęściej ze swoimi przekonaniami, lękami i granicami. Gdy łódź się przechyla, a ja muszę zaufać sobie, załodze i żywiołowi uczę się odpuszczać kontrolę i ufać procesowi. To jest dla mnie najgłębsza lekcja wewnętrznej pracy, ale też i hartu ducha, a przede wszystkim ogromna radocha!
Brałam udział w programach mentoringowych w Szczecinie i Warszawie, rozwijam się, jak już wspomniałam w strukturach Toastmasters oraz angażuję się w działania TEDx. Poszerzam też swoje kompetencje trenerskie. Po psychologii zdrowia i rozwoju oraz Akademii Profesjonalnego Coachingu na Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej, czas przyszedł na Trenera Biznesu na Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu Akademii Nauk Stosowanych w Szczecinie oraz Klub Mentora na tejże uczelni. Jestem też członkiem Stowarzyszenia On.AI i Stowarzyszenie Kobiet Branży Morskiej ,,Seasters’’. Oba oczywiście z siedzibą w Szczecinie.
Na co dzień towarzyszą mi również kursy i szkolenia – regularnie słucham wspomnianej już Eli Krokosz, i Małgorzaty Żukowskiej. Czerpię też z innych źródeł, nie tylko z tzw. „twardej wiedzy”, bo najważniejsze dla mnie jest to, by wszystko, czego się uczę, realnie przekładać na praktykę: w pracy z coachee, w relacjach i w tym, jak prowadzę siebie.
Rozwój to dla mnie nie certyfikaty, ale proces ciągłego sprawdzania: czy żyję w zgodzie ze sobą, czy to, co robię, jest autentyczne i ma sens.

ZN: Jakie są Twoje kwalifikacje i certyfikaty w dziedzinie coachingu? Z jakimi organizacjami coachingowymi jesteś związana?
Anna: O większości wspomniałam wcześniej. Mam też na swoim koncie liczne szkolenia zrealizowane dzięki Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości, obejmujące szeroki zakres tematów od kompetencji miękkich, przez aspekty biznesowe, aż po wprowadzenie do sztucznej inteligencji (AI) i higieny cyfrowej. Kolejne są w planach, podobnie, jak akredytacja ICF.
ZN: Od jak dawna pracujesz jako coach? Ile osób/organizacji do tej pory coachowałaś?
Anna: Jako coach działam od kilku lat. Moje pierwsze kroki w tym obszarze stawiałam, jak już wspomniałam w Toastmasters International, gdzie przez 4 lata wspierałam członków organizacji w ich osobistym rozwoju umiejętności komunikacyjnych i liderskich. To były dziesiątki osób, z którymi miałam okazję pracować, zarówno indywidualnie, jak i w ramach wspólnych projektów i wystąpień.
Równolegle rozwijałam swoją markę Ukochaj Siebie, w ramach której poprowadziłam już 10 indywidualnych procesów coachingowych. To doświadczenie pozwoliło mi łączyć coachingową pracę nad celami z moim autorskim podejściem opartym na metaforach marynistycznych, budzeniu odwagi i odkrywaniu własnego kursu w życiu.
Przeprowadziłam też sporo warsztatów w ramach projektu Czuły Szczecin, Kobietowo, a także dla Neuron Foundation. Bardzo miło wspominam trzy godzinne szkolenie z asertywności, odkrywania talentów i pracy z przekonaniami dla osób niepełnosprawnych, które przeprowadziłam dla Stowarzyszenia Creo.
ZN: W jakich obszarach specjalizujesz się jako coach?
Anna: Każdy z nas w pewnym momencie życia potrzebuje zatrzymać się w porcie, spojrzeć na mapę i zadać sobie pytanie: czy to na pewno mój kierunek? Czy płynę tam, gdzie naprawdę chcę?
Jako coach towarzyszę osobom, które czują, że chcą więcej. Nie w sensie „więcej osiągać”, ale bardziej żyć w zgodzie ze sobą. Pomagam im złapać wiatr w żagle, poradzić sobie z wewnętrznymi blokadami i wypłynąć na nowe wody z odwagą, świadomością i wewnętrznym spokojem.
Specjalizuję się w coachingu wystąpień publicznych. Wspieram w budowaniu pewności siebie na scenie, w pracy z tremą, w odnalezieniu autentycznego przekazu i rozwijaniu własnego głosu, zarówno w sensie dosłownym, jak i metaforycznym. Ważnym obszarem mojej pracy jest także coaching przywództwa, w ramach którego pomagam liderkom i liderom działać w zgodzie ze sobą, prowadzić zespoły z uważnością i zaufaniem, zamiast opierać się na kontroli i sile.
Dużo miejsca w mojej praktyce zajmuje coaching przekonań, ponieważ to właśnie ograniczające schematy myślenia często blokują działanie, pewność siebie oraz rozwój zawodowy i osobisty. Prowadzę również coaching zmiany życiowej, wspierając osoby, które znajdują się na rozdrożu, stoją przed decyzją lub czują, że coś w ich życiu się kończy, ale jeszcze nie wiedzą, co dalej.
Bliski jest mi także coaching tożsamości i samoakceptacji. Pomagam coachee w powrocie do siebie, w odnalezieniu spójności między tym, kim naprawdę są, a tym, jak funkcjonują na co dzień. Dzięki temu mogą żyć pełniej, odważniej i w zgodzie ze sobą, zamiast podążać za oczekiwaniami innych.
ZN: Czy możesz podać przykłady sukcesów swoich klientów lub sytuacji, w których coaching przyniósł znaczące rezultaty?
Anna: Oczywiście! Największą satysfakcją w mojej pracy są realne zmiany, których doświadczają moi klienci. Czasem są to przełomy zawodowe, a czasem głębokie wewnętrzne transformacje, które wpływają na całe życie.
Przykładem jest współpraca z Marleną Kingą Semik – edukatorką i autorką książek. Nasze sesje koncentrowały się na rozwoju jej kariery zawodowej jako nauczycielki. Pracowałyśmy nad uporządkowaniem celów, wzmocnieniem wewnętrznej motywacji oraz odnalezieniem własnej drogi w edukacji.
Wspierałam także Kamilę Tokarską rozwijającą markę Dobrostan Podcast w przygotowaniach do wystąpień publicznych. Skupiłyśmy się na tym, jak świadomie budować networking, tworzyć spójny i mocny elevator pitch, a także jak wychodzić na scenę z autentycznością i pewnością siebie.
Kolejnym ważnym doświadczeniem była współpraca z Joanną Pomes, którą przygotowywałam do wystąpienia na TEDxBydgoszcz Women. Pracowałyśmy nad opowiedzeniem jej historii w taki sposób, aby poruszała serca odbiorców – z jednej strony mocny, merytoryczny przekaz, a z drugiej szczerość i emocje, które pozwalają naprawdę nawiązać więź z publicznością.
Ich nagrane opinie po naszych wspólnych sesjach można znaleźć na mojej stronie: www.ukochajsiebie.pl.

ZN: Jak wygląda typowy proces coachingowy z Tobą? Ile sesji zazwyczaj obejmuje i jaka jest ich częstotliwość?
Anna: Typowy proces coachingowy obejmuje sześć sesji online lub stacjonarnie w gabinecie. Rozpoczyna się od diagnozy potrzeb i celów, a następnie wspólnie ustalany jest indywidualny plan działania. Każde spotkanie to okazja do pracy nad konkretnymi wyzwaniami, takimi jak przekonania, pewność siebie, komunikacja czy wystąpienia publiczne. W procesie wykorzystywane są sprawdzone narzędzia coachingowe, wizualizacje oraz elementy pracy z podświadomością i metaforą. Sesje odbywają się zazwyczaj co dwa tygodnie. Plan działania jest na bieżąco dostosowywany do tempa i potrzeb coachee.
Na zakończenie procesu następuje podsumowanie i wyznaczenie dalszych kroków, które wspierają utrwalenie wypracowanych zmian. Nie ograniczamy się jedynie do realizacji celów. Otwieramy przestrzeń do poznania siebie i rozwoju wewnętrznego. To proces, który prowadzi do większej samoświadomości, spójności i odwagi w działaniu. I tego powtarzanego przeze mnie wielokrotnie – chwycenia wiatru w żagle!
ZN: Jakie metody i techniki coachingowe stosujesz w swojej pracy?
Anna: Bardzo często sięgam po pracę z przekonaniami, wykorzystując pytania otwierające, metafory, skalowanie oraz techniki zmiany perspektywy. Pracuję również z narzędziami coachingowymi opartymi na wartościach, celach i tożsamości, pomagając coachee odnaleźć wewnętrzny kompas.
Stosuję także karty coachingowe, ćwiczenia opierające się na emocjach i intuicji, techniki: model „GROW” (do celów), „Koło życia”, pytania do przyszłego ja, jak i narzędzia z pogranicza coachingu i mentoringu (np. mapa myśli, narzędzia decyzyjne, planery działania).
Pomagam w opracowaniu elevator pitcha, konstruowaniu logicznej i angażującej struktury mowy oraz dopasowaniu treści do stylu i osobowości coachee tak, by nie „grać kogoś”, ale być sobą na scenie i nie dać się ,,zjeść tremie’’.
W sesjach pojawiają się także ćwiczenia głosowe i oddechowe, techniki opanowania tremy, budowania kontaktu z publicznością i pracy z tzw. energią sceniczną. Wszystko po to, by coachee czuł się nie tylko przygotowany, ale i pewny swojej obecności – zarówno na małej sali, jak i dużej scenie.
ZN: Jak definiujesz sukces w coachingu? W jaki sposób mierzysz postępy swoich klientów?
Anna: Sukces w coachingu to dla mnie nie tylko osiągnięcie konkretnego celu, ale przede wszystkim zmiana wewnętrzna, która za tym celem stoi. To moment, w którym coachee zaczyna działać w zgodzie ze sobą, podejmuje decyzje świadomie i ufa sobie, nawet jeśli podróż wciąż trwa. Czasem sukcesem jest konkretny wynik, jak nowa praca czy wystąpienie na scenie, a czasem subtelna zmiana w myśleniu: „mogę”, „potrafię”, „jestem gotowa/y”.
Postępy mierzę przede wszystkim przez refleksję coachee. Na początku wspólnie ustalamy, co będzie dla niego miarą zmiany, i do tego punktu regularnie wracamy. Korzystam również z narzędzi coachingowych, stosuję też regularne pytania sprawdzające, co już działa, co się zmieniło, a co jeszcze wymaga uwagi.
ZN: Jak podchodzisz do wyzwań i oporu ze strony klienta?
Anna: Oporu nie traktuję jako przeszkody, ale jako cenną informację. Za oporem często kryją się strach, potrzeba kontroli, brak zaufania lub niewypowiedziane przekonania, które warto przyjrzeć się z uważnością. Zamiast go przełamywać, zapraszam do rozmowy z oporem, do poznania go i zrozumienia, co próbuje ochronić.
W takich momentach korzystam z technik pracy z przekonaniami, metafor (np. „wewnętrznego sabotażysty” czy „pirata na pokładzie”) oraz pogłębiających pytań coachingowych. Bardzo często to właśnie w momencie oporu zaczyna się prawdziwa zmiana.
Jednocześnie mam świadomość, że nie każda relacja coachingowa musi się wydarzyć za wszelką cenę. Jeśli nie pojawia się „flow” albo czuję, że dana osoba potrzebuje głębszego wsparcia terapeutycznego, to kieruję ją do psychoterapeuty lub psychiatry. Dla mnie najważniejsze jest dobro coachee także to, by trafił w odpowiednie miejsce na swojej ścieżce.
ZN: W jaki sposób dbasz o poufność i etykę w swojej pracy?
Anna: Poufność i etyka to fundament każdej relacji coachingowej, dlatego podchodzę do nich z pełną odpowiedzialnością i uważnością. Na początku współpracy zawsze podpisuję z coachee kontrakt, który jasno określa zasady naszej relacji. W tym poufność, zakres odpowiedzialności, cel pracy oraz warunki organizacyjne. To tworzy bezpieczną przestrzeń, w której coachee może otwarcie eksplorować ważne tematy.
W swojej pracy kieruję się również Kodeksem Etycznym Coacha, m.in. zasadami dobrowolności, poszanowania granic, niediagnozowania oraz kierowania, jak wspomniałam coachee do odpowiedniego specjalisty, jeśli widzę, że coaching nie jest najlepszą formą wsparcia.
Dbam o to, by każda relacja opierała się na zaufaniu, szacunku i przejrzystości, a proces coachingowy był prowadzony w sposób etyczny, profesjonalny i zgodny z wartościami obu stron.
ZN: Czy stosujesz jakieś narzędzia pomocnicze (np. testy, kwestionariusze, ćwiczenia) podczas sesji coachingowych lub między nimi?
Anna: Tak, w zależności od potrzeb coachee i tematu pracy korzystam z różnych narzędzi pomocniczych, zarówno podczas sesji, jak i między nimi. Mogą to być m.in. ćwiczenia rozwojowe, karty coachingowe, kwestionariusze samooceny, testy wartości, Koło Życia, skale motywacyjne, a także ćwiczenia wizualizacyjne czy narzędzia do pracy z przekonaniami.
Między sesjami często proponuję zadania do refleksji lub wdrożenia w codziennym życiu, które wspierają proces i pomagają utrwalać zmiany. W przypadku pracy nad wystąpieniami publicznymi czy rozwojem zawodowym pojawiają się również praktyczne arkusze do pracy nad strukturą wystąpienia, elevator pitchem czy planem działania.
Dodatkowo korzystamy z ćwiczeń związanych z mową ciała, pracą z głosem i oddechem, a także z technik oswajania tremy i zarządzania energią na scenie. Dzięki temu coachee nie tylko lepiej przygotowują się merytorycznie, ale też uczą się świadomie panować nad emocjami i swoim przekazem w trakcie wystąpień.
Wszystkie narzędzia dobieram indywidualnie, tak aby wspierały coachee w konkretnym momencie jego drogi – nie dla samego „narzędziowania”, ale po to, by pogłębić świadomość i uruchomić realne zmiany.

ZN: Co jest Twoją główną filozofią jako coacha? Co Cię motywuje w tej pracy?
Anna: Moją filozofią jako coacha jest autentyczność, odwaga i działanie w zgodzie ze sobą. Wierzę, że każdy człowiek ma w sobie ogromny potencjał, czasem po prostu przykryty warstwą przekonań, lęków czy cudzych oczekiwań. Coaching to dla mnie nie tylko praca nad celami, ale proces odzyskiwania siebie, zaufania do własnego głosu, kierunku i tempa.
Motywuje mnie moment, w którym coachee mówi: „Teraz już wiem, że mogę” albo „W końcu czuję, że to moje”. Uwielbiam obserwować te wewnętrzne przebudzenia, kiedy ktoś zaczyna działać z lekkością, którą wcześniej uważał za niemożliwą. To właśnie te chwile sprawiają, że ta praca jest nie tylko zawodem, ale też moją życiową misją.
ZN: W jaki sposób budujesz relację z klientem? Co jest dla Ciebie najważniejsze w tej relacji?
Anna: Relacja coachingowa to dla mnie partnerska przestrzeń oparta na zaufaniu, szacunku i autentyczności. Od samego początku stawiam na szczery kontakt, bez oceniania i bez maskowania emocji. Tylko w takiej atmosferze może wydarzyć się realna zmiana. Staram się być w tej relacji nie tylko profesjonalistką, ale przede wszystkim człowiekiem obecnym i uważnym.
Najważniejsze jest dla mnie, aby coachee czuł się bezpieczny, wysłuchany i ważny – niezależnie od tematu, z jakim przychodzi. Buduję relację przez empatię, jasną komunikację i otwartość na indywidualne tempo oraz sposób pracy każdej osoby. Zawsze podkreślam, że to coachee jest ekspertem od swojego życia – ja jedynie towarzyszę i pomagam trzymać kierunek.
ZN: Jakie są Twoje mocne strony jako coacha?
Anna: Jedną z moich mocnych stron jest autentyczność i umiejętność tworzenia bezpiecznej, ludzkiej przestrzeni, w której coachee może być sobą – bez masek, presji i ocen. Potrafię słuchać głęboko, nie tylko tego, co ktoś mówi, ale też tego, co się kryje między słowami.
Mam dużą intuicję i wyczucie, ale jednocześnie dbam o strukturę procesu. Potrafię nazywać rzeczy po imieniu, konfrontować łagodnie, ale celnie. Umiem zadawać mocne pytania, które zostają na długo po sesji. Łączę symbolikę, obraz, narzędzia coachingowe i praktyczne podejście, dzięki czemu coachee nie tylko lepiej rozumieją siebie, ale też realnie wprowadzają zmiany w życiu.
ZN: Czym różni się Twoje podejście od innych coachów, lub od podejścia terapeutycznego/mentorskiego?
Anna: W pracy łączę narzędzia coachingowe z metaforą żeglowania i morskimi klimatami, które pomagają coachee zobaczyć swoje życie jak podróż: z portami, sztormami, załogą i obranym kursem. Symbolika morza świetnie wspiera proces zmiany i pozwala spojrzeć na siebie z nowej perspektywy. To wszystko sprawia, że coaching staje się nie tylko narzędziem zmiany, ale też osobistą przygodą.
ZN: Jakie wartości są dla Ciebie kluczowe w pracy z klientem?
Anna: W pracy z coachee najważniejsze są dla mnie: autentyczność, szacunek, zaufanie i uważność. Wierzę, że prawdziwa zmiana może się zadziać tylko wtedy, gdy coachee czuje się bezpiecznie i może być sobą – bez oceniania, maskowania czy presji.
Stawiam też na partnerstwo, nie jestem kimś „ponad”, tylko osobą, która towarzyszy, wspiera, czasem zada niewygodne pytanie, ale zawsze z dobrą intencją. Wartością jest też dla mnie też wolność wyboru. Szanuję tempo, gotowość i decyzje coachee, nie ciągnę nikogo w rejs na siłę.
Działam w duchu odpowiedzialności, empatii i etyki. Jeśli czuję, że ktoś potrzebuje terapii, a nie coachingu, kieruję dalej z troską, nie z lękiem o „utracony proces”.
I wreszcie, ważna jest dla mnie odwaga. Bo każda decyzja o zmianie to akt odwagi.
Mam ogromny szacunek do każdego, kto siada naprzeciwko mnie i mówi: „Chcę ruszyć z miejsca.”
ZN: Jaka jest cena za sesję coachingową lub pakiet sesji?
Anna: W przypadku spotkania jeden na jeden, pojedyncza godzinna sesja coachingowa kosztuje 200 zł. Dla osób, które chcą pracować w dłuższym procesie, przygotowałam pakiety: trzy sesje w cenie 550 zł, sześć sesji za 1050 zł oraz dziesięć sesji za 1700 zł.
Oprócz tego prowadzę rejsy rozwojowe, które są wyjątkową formą pracy – łączą rozwój osobisty z doświadczeniem żeglowania. Jednodniowe rejsy kosztują od 350 do 500 zł, w zależności od programu i lokalizacji. Dłuższe wyprawy to inwestycja od 1200 do 1500 zł za cztery dni oraz od 3500 do 4000 zł za rejs siedmiodniowy. Pływamy na mniejszych jachtach, jak i większych jednostkach.
ZN: Jaka jest Twoja polityka dotycząca odwoływania lub przekładania sesji?
Anna: Sesję można odwołać lub przełożyć najpóźniej na 24 godziny przed planowanym spotkaniem, wtedy po prostu ustalamy nowy termin, bez żadnych konsekwencji. Jeśli jednak odwołanie nastąpi później niż 24 godziny przed sesją, traktuję ją jako zrealizowaną i płatną.
Daję też możliwość opłacenia z góry pakietu kilku sesji. W takiej sytuacji mamy większą elastyczność. Jeśli pojawi się potrzeba, można je przesuwać w ramach wspólnie ustalonego harmonogramu, tak aby żadna z nich nie przepadła. W wyjątkowych sytuacjach losowych zawsze staram się podchodzić elastycznie i znaleźć rozwiązanie, które będzie dobre dla obu stron.
ZN: Czy oferujesz bezpłatną konsultację wstępną, aby ocenić, czy dobrze do siebie pasujemy?
Anna: Tak, oferuję bezpłatną 30-minutową konsultację wstępną.
To przestrzeń, w której możemy się poznać, porozmawiać o potrzebach i oczekiwaniach oraz sprawdzić, czy dobrze do siebie pasujemy we współpracy coachingowej.
Traktuję to jak krótkie spotkanie na pomoście przed rejsem. Sprawdzamy kierunek, przygotowanie i to, czy chcemy wyruszyć w tę podróż razem.
ZN: W jaki sposób mogę się z Tobą kontaktować poza sesjami coachingowymi?
Anna: Poza spotkaniami online lub w gabinecie pozostaję dostępna mailowo – odpowiadam na wiadomości w ciągu 24–48 godzin,
telefonicznie / SMS – w pilnych sprawach, przez WhatsApp / Messenger – jeśli taka forma jest dla coachee wygodniejsza.
Można się odezwać, gdy pojawi się pytanie, refleksja albo potrzeba podzielenia się swoim momentem „aha!”. Nie prowadzimy wtedy pełnej sesji, ale coachee dostaje ode mnie krótkie wsparcie lub wskazówkę.
ZN: Jakie są Twoje oczekiwania wobec klienta podczas procesu coachingowego?
Anna: Podczas procesu coachingowego oczekuję od coachee przede wszystkim otwartości i zaangażowania. Ważna jest też szczerość i mówienie o tym, co działa, a co nie, dzięki czemu możemy dostosowywać naszą pracę do jego potrzeb.
Kolejnym filarem jest odpowiedzialność za własny kurs. To coachee jest kapitanem swojej podróży. Ja daję mapę, wspieram i pomagam ustawiać żagle, ale decyzje należą do niego. I wreszcie gotowości do świętowania nawet małych kroków, bo to one prowadzą do portów, o których się marzy.
