Kobieta jest jak torebka herbaty – nigdy nie wiesz, jak jest mocna, dopóki nie znajdzie się w gorącej wodzie.
Są takie momenty w karierze, kiedy wszystko „na papierze” wygląda dobrze.
Masz doświadczenie, stanowisko, wpływ, ludzi, którzy Cię słuchają.
Z zewnątrz – pełen sukces.
W środku – cichy niepokój.
Nie zawsze potrafisz go nazwać.
Czasem to zmęczenie. Czasem brak sensu. Czasem wrażenie, że biegasz coraz szybciej, ale wciąż w tym samym kółku.
I właśnie wtedy zaczyna się najważniejszy etap rozwoju zawodowego – nie ten, w którym idziesz wyżej, tylko ten, w którym zaczynasz widzieć głębiej.
Coaching nie jest po to, byś działał więcej.
Jest po to, byś zobaczył, co w Tobie naprawdę działa.
W świecie, który nagradza tempo, łatwo pomylić aktywność z rozwojem.
Uczymy się zarządzać, delegować, występować.
Ale rzadko uczymy się zatrzymywać.
Bo nie ma nic trudniejszego dla ambitnego człowieka niż stanąć w miejscu i zapytać siebie:
„Dokąd ja właściwie biegnę?”
„Czy ta droga wciąż jest moja?”
Coaching nie jest o tym, by „naprawić” Ciebie.
Nie chodzi o receptę ani o checklistę sukcesu.
Chodzi o stworzenie przestrzeni, w której możesz bez pośpiechu przyjrzeć się sobie – swoim decyzjom, przekonaniom, emocjom.
To nie spotkanie z coachem.
To spotkanie z samym sobą – tylko w bezpiecznych warunkach.
Bo nie zawsze potrzebujesz nowej pracy.
Czasem potrzebujesz nowego sposobu patrzenia.
Wielu menedżerów trafia na coaching z przekonaniem, że chcą zmiany: stanowiska, branży, firmy.
A po kilku rozmowach okazuje się, że nie chodzi o zmianę miejsca, tylko o zmianę sposobu funkcjonowania w tym miejscu.
Że problemem nie jest organizacja, tylko ich własne przekonanie:
że trzeba mieć zawsze rację,
że słabością jest prosić o pomoc,
że trzeba być silnym, nawet kosztem siebie.
I kiedy zaczynają to widzieć – dzieje się coś niezwykłego.
Nie dlatego, że ktoś im coś „powiedział”.
Dlatego, że wreszcie usłyszeli siebie.
Bo nasz umysł to doskonały mechanizm, który czasem gra przeciwko nam.
Wyobraź sobie sytuację:
wchodzisz na spotkanie z prezesem.
Jesteś przygotowany – masz dane, argumenty, pewność.
Po chwili słyszysz:
„Proszę mi nie tłumaczyć, jak działa leasing. Wiem to lepiej niż Pan.”
I w sekundę uruchamia się stary mechanizm:
„Muszę udowodnić, że mam rację.”
„Nie dam się zdominować.”
Nie rozmawiasz już z prezesem.
Rozmawiasz z własnym lękiem.
Bo kiedyś nauczyłeś się, że przetrwanie oznacza obronę.
Że bycie silnym oznacza wygrywanie argumentów.
Twój umysł działa jak automat.
„Kiedyś to zadziałało – zrób to znowu.”
I choć dziś nie walczysz o przetrwanie, tylko o relację, ciało i mózg reagują, jakbyś znów miał dwadzieścia lat i musiał udowodnić, że zasługujesz.
To właśnie moment, w którym coaching działa jak pauza między bodźcem a reakcją.
Zatrzymuje Cię i pyta:
„Co naprawdę próbujesz teraz ochronić?”
„Czy chcesz mieć rację, czy relację?”
Bo prawdziwy rozwój dzieje się w ciszy, nie w tabeli wyników.
Wiele osób boi się coachingu, bo myślą, że to rozmowa o celach.
Tymczasem najważniejsze pytania coacha brzmią zupełnie inaczej:
„Co Cię zatrzymuje?”
„Kiedy ostatnio czułeś satysfakcję z pracy?”
„Jaką historię o sobie powtarzasz – i czy ona wciąż jest prawdziwa?”
To nie są łatwe rozmowy.
Czasem przynoszą ulgę, czasem bunt, czasem łzy.
Ale zawsze prowadzą do jednego – do odzyskania kontaktu z samym sobą.
Bo prawdziwa zmiana nie zaczyna się od decyzji o odejściu.
Zaczyna się od zrozumienia, dlaczego w ogóle chcesz odejść.
Bo kariera to nie tylko wynik.
To świadomość kierunku.
Coaching pomaga uporządkować trzy rzeczy, które często się rozjeżdżają:
to, co robisz,
to, w co wierzysz,
i to, jak się z tym czujesz.
Kiedy te trzy elementy się spotykają – pojawia się spokój.
Nie dlatego, że wszystko jest łatwe, ale dlatego, że wiesz, po co w ogóle to robisz.
A wtedy nawet trudne decyzje – zmiana pracy, nowe stanowisko, rezygnacja z czegoś – nie są ucieczką.
Są kontynuacją rozwoju.
Bo każdy z nas potrzebuje lustra, zanim ruszy dalej.
Nie ma znaczenia, ile masz lat doświadczenia.
Czy prowadzisz zespół, czy właśnie szukasz swojej drogi.
Każdy z nas czasem potrzebuje przestrzeni, w której ktoś nie ocenia, nie doradza, tylko towarzyszy i zadaje właściwe pytania.
Coaching jest właśnie tym miejscem.
Nie po to, by Cię zmieniać.
Po to, by pomóc Ci zrozumieć siebie na nowo.
MikaGO
„Rzęsy bez tuszu, Ty bez masek – tu zaczynasz żyć, tu zaczynasz być.”