• Coaching ADHD
  • Coaching biznesowy
  • Coaching grupowy (dla firm)
  • Coaching kariery
  • Coaching komunikacji
  • Coaching mocnych stron
  • Coaching motywacyjny
  • Coaching odporności psychicznej
  • Coaching pewności siebie
  • Coaching przekonań
  • Coaching relacji
  • Coaching sportowy
  • Coaching życiowy dla par
  • Coaching życiowy indywidualny
  • Doradztwo zawodowe
  • Hipnoterapia
  • Mentoring
  • Mówca motywacyjny
  • Psychodietetyka
  • Psychoterapia
  • Rozwój świadomości
  • Szkolenia biznesowe
  • Szkolenia dla coachów
  • Trener kompetencji miękkich
  • Trener wystąpień publicznych

Twoja firma nie jest zmęczona. Ty jesteś.

Autor:

Dojrzałe przywództwo zaczyna się tam, gdzie kończy się chaos i potrzeba kontroli.

Na zewnątrz wszystko wygląda „w miarę ok”. Firma działa. Pieniądze się zgadzają. Ludzie przychodzą do pracy. Klienci są.

A jednak coraz częściej łapiesz się na tym, że nie masz już tej samej energii.

Decyzje, które kiedyś były ekscytujące, dziś męczą. Problemy, które kiedyś były wyzwaniem, dziś są ciężarem. Rozmowy, które kiedyś prowadziłeś z ciekawością, dziś analizujesz w głowie wieczorem, w domu, pod prysznicem, w nocy. Mówisz: „firma mnie wykańcza, ludzie są trudni, rynek jest coraz cięższy.”

Powiem to bardzo wprost: Twoja firma nie jest zmęczona. Ty jesteś.

Zmęczenie właściciela rzadko wygląda jak leżenie na kanapie i brak sił. Częściej wygląda jak ciągłe napięcie w ciele, poczucie, że wszystko jest na Tobie, trudność w wyłączeniu głowy, irytacja na drobiazgi, potrzeba kontroli, brak prawdziwej radości z firmy, którą kiedyś budowałeś z pasją.

To nie jest zmęczenie fizyczne. To jest zmęczenie psychiczne rolą, którą pełnisz.

Najcięższym elementem każdej firmy nie są koszty, podatki ani rynek. Najcięższym elementem firmy jest układ nerwowy właściciela. Bo to on podejmuje decyzje, reaguje na kryzysy, znosi napięcie, bierze odpowiedzialność, reguluje emocje zespołu, unosi niepewność. I bardzo długo da się to robić „na ambicji”, sile, determinacji czy kontroli. Ale w pewnym momencie organizm zaczyna wystawiać rachunek. I wtedy nie psuje się firma. Zaczyna się zużywać człowiek, który ją prowadzi.

Dlaczego tak trudno odpuścić? W mojej pracy z przedsiębiorcami widzę jedno bardzo wyraźnie. Właściciele rzadko trzymają wszystko dlatego, że naprawdę muszą. Bardzo często trzymają wszystko dlatego, że psychologicznie jest to bezpieczne. Bo kiedy wszystko przechodzi przez Ciebie: wiesz, co się dzieje, masz poczucie wpływu, czujesz się potrzebny, czujesz, że „panujesz”. Kontrola daje chwilowy spokój. Oddanie – uruchamia napięcie. A napięcia nikt nas nie uczył unosić. Uczyli nas działać, naprawiać, ogarniać, być silnym. Nie być w niepewności. Dlatego tak wielu właścicieli wchodzi w rolę „najdroższego pracownika we własnej firmie”. Bo tam jest znajomo. Tam są kompetencje. Tam jest poczucie bycia potrzebnym. I bardzo często… tam jest też Twoja tożsamość.

Jest moment w rozwoju każdej organizacji, o którym rzadko mówi się na konferencjach. Moment, w którym firma przestaje potrzebować bohatera, a zaczyna potrzebować dojrzałego lidera. To jest moment, w którym stare sposoby przestają działać, Twoja obecność wszędzie zaczyna szkodzić, Twoje „ogarnięcie” zaczyna blokować odpowiedzialność innych, a Twoje napięcie zaczyna zarządzać zespołem. I to jest moment bardzo niewygodny. Bo on nie wymaga nowego systemu. On wymaga wewnętrznej zmiany roli. A to zawsze oznacza stratę bycia w centrum, bycia niezbędnym, bycia tym, który wszystko unosi. Dlatego tak wielu przedsiębiorców mówi, że firma ich męczy, kiedy tak naprawdę męczy ich bycie sobą w starej wersji. Dojrzały właściciel to nie ten, który robi wszystko. To ten, który potrafi wytrzymać, że ludzie uczą się na błędach, że nie wszystko jest pod kontrolą, potrafi wytrzymać, że jego rola się zmienia, potrafi być w napięciu bez natychmiastowego gaszenia.

Dojrzałość w biznesie nie polega na większej kontroli. Polega na większej pojemności psychicznej. Na innym sposobie bycia. Na innym źródle poczucia bezpieczeństwa. Na innym wewnętrznym autorytecie.

Jeśli czytasz to i czujesz, że to o Tobie, to nie znaczy, że coś robisz źle. To znaczy, że Twoja firma jest gotowa na kolejny etap. A Ty być może jesteś w momencie, w którym nie potrzebujesz już więcej wiedzy. Potrzebujesz przestrzeni, żeby zobaczyć siebie w nowej roli.

Na co dzień pracuję z właścicielami firm, zarządami i liderami dokładnie w tym miejscu, tam, gdzie kończy się „ogarniam”, a zaczyna pytanie „jakim liderem muszę się stać, żeby firma mogła pójść dalej?” Jeśli czytając ten tekst miałeś poczucie, że to o Tobie – zapraszam Cię do rozmowy.

Nie sprzedażowej. Rozwojowej. O Tobie. O Twojej roli. O tym, co dziś naprawdę zarządza Twoją firmą.

Czasem jedna dobra rozmowa zmienia więcej niż kolejny rok siłowania się ze sobą i biznesem.

Jeśli chcesz – napisz.

Porozmawiamy.

Ciekawe artykuły

Wszystkie artykuły